Do sukcesu nie ma windy. Trzeba iść po schodach

13 stycznia



Jeśli zdarzyło Ci się powiedzieć "od jutra" i nie dotrzymać słowa, ten post jest dla Ciebie.


Za mną ciężkie trzy tygodnie. Trzy tygodnie, w których niemożliwością dla mnie był przejaw jakiejkolwiek ponadprogramowej, prowadzącej do rozwoju aktywności. Odstawiłam ćwiczenia fizyczne, przestałam przywiązywać wagę do jakości spożywanego przeze mnie jedzenia, przestałam dbać o bloga. Zrezygnowałam ze wszystkiego co wymagało wysiłku, lub było dla mnie nieprzyjemne, a w czym wcześniej widziałam sens. Szukałam poczucia szczęścia w jedzeniu wafelków, ciastek, ciast i czekolady. Muszę przyznać, że po zjedzeniu paczki ciastek rzeczywiście czułam się lepiej, jednak po niedługim czasie zaczynałam się czuć ociężale i myślałam o tym jak tu załatwić sobie kolejną porcję zawierającą nieskromną ilość cukru. Wpadłam w błędne koło. Im gorzej się czułam, tym miałam większą potrzebę jedzenia produktów zawierających cukier, a im więcej tych produktów spożywałam, tym gorzej się czułam.

Łukasz Jakóbiak* w jednym z wywiadów opowiedział o ciekawym i prostym ćwiczeniu. Polegało ono na tym, żeby ustawić budzik na trzydzieści minut wcześniej niż zwykle. Gdy to usłyszałam pomyślałam, że będzie nakłaniał do tego, żeby w jakiś konkretny sposób ten czas wykorzystać. Ku mojemu zaskoczeniu nie to miało być celem tego ćwiczenia. Chodzi o to, żeby zwyczajnie podnieść się z łóżka te pół godziny wcześniej. I w błędzie są ci, którym teraz się wydaje, że wygrana ze snem to pikuś. Gdy już będziesz w stanie wstać razem z pierwszym sygnałem budzika, wygrasz walkę ze swoim lenistwem i dasz swojej podświadomości sygnał, że to Ty rozdajesz karty. Łukasz powiedział, że zauważył, że dzięki temu wygrał z prokrastynacją i z rzeczami do zrobienia rozprawiał się od razu. Czy to nie jest prosta droga do wzięcia życia w swoje ręce? Spróbuj, to nic nie kosztuje. 

Uświadom sobie, że sukces nie zapuka do Twych drzwi, to Ty musisz do niego dotrzećPrzez ten ostatni czas codziennie ze smutkiem myślałam o tym, że przestałam się rozwijać, ale nie byłam w stanie podjąć się jakiegokolwiek działania. Zadziwiające, że człowiek ma tyle możliwości, a sam siebie zakuwa w kajdanki niewiarą w siebie i nie zdawaniem sobie sprawy jak wiele jest w stanie osiągnąć. A wystarczy tylko uświadomić sobie, że nikt nie poprowadzi nas za rączkę ku spełnieniu naszych marzeń i że to my sami musimy konsekwentnie dążyć do ich spełnienia. Gwarantuję Ci, że wszystko zacznie iść po Twojej myśli, a inni ludzie widząc Twoje zaangażowanie i zapał zaczną Ci pomagać. 

Nie skupiaj się na przeciwnościach, skupiaj się na możliwościach! Jestem perfekcjonistką więc coś o tym wiem. "Nie będę ćwiczyła kiedy jestem z wizytą u kogoś z rodziny, bo u niego nie ma maty." - bzdura. Do ćwiczeń wystarczy zwykły ręcznik. Mogę też zamiast ćwiczyć na ziemi skorzystać z piłki gimnastycznej, której dziecko używa do zabawy. Dla chcącego nic trudnego!

Osiągnięcie satysfakcji i pełni szczęścia jest w Twoim zasięgu. 
Przestań biernie patrzeć, że innym się udało, a Tobie nie. Weź życie w swoje ręce!

Ostatnie trzy tygodnie przypomniały mi o tym, że zmiana nastawienia jest niesamowicie trudna i wymaga ogromnego wysiłku nawet jeśli chodzi o zrobienie jednej małej rzeczy. Wiedz jednak, że najczęściej wykonanie tego pierwszego kroku wystarczy i może zmienić się w pozytywną lawinę działania, która zaprowadzi Cię do poczucia spełnienia. 

Ile razy już czytałeś o tym, żeby nie odkładać niczego na jutro a ile razy mówiłeś sobie "od jutra"? Ja wiem jak trudno jest się przełamać, żeby zejść z drogi, którą podążaliśmy do tej pory. Od dłuższego czasu planowałeś zacząć jeść zdrowo, czytasz artykuły na temat zdrowego odżywania, ale cały czas coś Cię hamuje? Boisz się zmian? Just do it! Przekonasz się, że nie miałeś żadnych podstaw do obaw.

Jedno co Cię różni od osób, które osiągnęły sukces to to, że one podjęły działanie i konsekwentnie dążyły do celu. Udowodnij sobie, że możesz znaleźć się wśród nich, bo Ty też zasługujesz na to, żeby czuć spełnienie, satysfakcję, żyć pełnią szczęścia i osiągnąć sukces.

Przestań szukać wymówek. Ktoś mi kiedyś uświadomił, że wszystko jest kwestią ustalenia priorytetów. Jeśli siedzenie na Facebook'u będzie miało dla Ciebie wyższy priorytet niż na przykład wywiązanie się z zobowiązania wobec bliskiej osoby, to doprowadzimy do tego, że ta osoba się na nas zawiedzie i będziemy się z tego powodu źle czuli. A czy nie lepiej byłby wylogować się na kilka chwil i mieć satysfakcję z tego, że mogliśmy pomóc i dotrzymaliśmy słowa?

Jedna bardzo ważna rzecz - gdy już zaczniesz, NIE ODPUSZCZAJ. Za wszelką cenę idź za ciosem i konsekwentnie trzymaj się postanowień. Jeśli odpuścisz chociaż na chwilę, zacznie Ci się wydawać, że możesz częściej naginać realizację swojego planu, a potem wszystko zacznie się sypać. Tak przynajmniej wygląda to u mnie. Wiem, że nie mogę dawać sobie żadnych, absolutnie ŻADNYCH forów.

Na koniec mam dla Ciebie zadanie. 
Zrób herbatę, weź czystą kartkę, długopis i wypisz na niej wszystko to, w czym uważasz, że jesteś, albo chciałbyś być dobry. Gdy już wszystko wypiszesz zastanów się co możesz zrobić, żeby w każdej z tych dziedzin mógł się rozwijać. Zapisz to, zostaw w widocznym miejscu i działaj. Trzymam za Ciebie kciuki!

Są dwa tryby: on i off. Nie ma niczego pomiędzy. Albo jesteś aktywny i nastawiony na działanie, albo jesteś pasywny i beztrosko sobie dryfujesz donikąd. Twoje życie jest w Twoich rękach.

  • Share: