Wyzwanie z Insanity - Część I

01 grudnia


Pamiętacie wyzwanie, którego podjęłam się dwa tygodnie temu? Dzisiaj dowiecie się jak jak mi poszło, jak wyglądają moje obserwacje i czy są jakieś efekty.


Tydzień I

Poniedziałek (FIT TEST)
Chwilę za połową walczyłam ze sobą, żeby nie przerwać. Na kilkanaście fit testów ten sprawiał mi chyba najwięcej trudności. Mogę dodać jeszcze, że niezależnie od tego czy to jest pierwszy Fit Test, czy ostatni, na końcu zawsze jest się tak samo wykończonym. 

Wtorek (Obwód Kardio-plyometryczny)
Istny koszmar. Tego nie da się opisać. Nie mogłam oddychać i niemal co chwilę musiałam robić sobie przerwę. Obiecałam sobie, że nigdy, PRZENIGDY nie dopuszczę się do takiego stanu, w którym trening stanowiłby dla mnie taką trudność. Nawet jeśli jest to trening z programu Insanity.

Środa (Moc i Wytrzymałość Kardio)
Dzisiejszy trening w odczuciu bardzo podobny do wczorajszego. Było odrobinę lepiej, ale i tak bardzo ciężko było mi to przetrwać. 

Czwartek (Kardio Regeneracja)
Trening regeneracyjny. Czekałam na ten trening, bo wiedziałam, że tym razem nie będę musiała się mierzyć z trudnościami z oddychaniem i nawet się nie przeliczyłam. Nie jest to jednak trening, który sprawia przyjemność, ponieważ zawiera elementy ćwiczeń, w których, dla przykładu, trzeba przez dłuższy czas pozostawać w przysiadzie, a kto próbował wie o czym piszę. 

Piątek (Czyste Kardio)
Tutaj już pojawiły się trudności z zabraniem się za trening. Wciąż właściwie nie wiem jak udało mi się go zakończyć. Nie było łatwo, ale to w końcu Czyste Kardio, więc czego się spodziewać.

Sobota (Obwód Kardio-plyometryczny)
Zauważyłam zdecydowaną poprawę wydolności. Byłam w szoku, że przez 6 dni treningów (ciężkich, bo ciężkich) można uzyskać taką poprawę siły oraz kondycji. Byłam z siebie zadowolona. 

Niedziela (Odpoczynek)
Odpoczynek. Zdecydowanie zasłużony, bo od wtorku miałam zakwasy. Co dzień inne. Czułam sobotni trening i dumnie myślałam o tym, że moje mięśnie się regenerują. 


Tydzień II

Poniedziałek (Moc i Wytrzymałość Kardio)
Zabranie się za trening nie sprawiało mi większych trudności. W sobotę typ treningowych trudności zaczął się zmieniać, ponieważ poprawa wydolności zaczęła mi umożliwiać dokładniejsze wykonywanie ćwiczeń (schodzenie niżej na nogach, robienie głębszych pompek). Kolejnym plusem poprawy wydolności było też to, że mogłam wykonywać ćwiczenia niemal w tym samym tempie co ekipa Shauna. 

Wtorek (Czyste Kardio)
Tak jak pisałam, treningi od soboty zmieniają typ trudności. Zamiast walczyć z oddechem, zaczęłam walczyć z mięśniami, które coraz śmielej zaczęły odmawiać posłuszeństwa i domaga się przerw. Było ciężko, ale z każdym treningiem jestem bardziej z siebie zadowolona.

Środa (Obwód Kardio-plyometryczny)
Teraz czuję poziom trudności ćwiczeń siłowych. Jest ciężko, ale nie jest to niemożliwe do przetrwania. Widzę sporą różnicę pomiędzy tym tygodniem a tamtym. Jest znacznie lepiej. Zarówno z kondycją, jak i z siłą. 

Czwartek (Kardio Regeneracja)
Wspomnienie ostatniego czwartku sprawiało, że bałam się tego treningu. To jest trening regeneracyjny, w którym nie ma kardio, ani interwałów, ale jest kilka momentów, w których muszę przerwać na chwilę ćwiczenie, bo nie mogę znieść bólu mięśni wynikającego z długotrwałego pozostawania w jednej pozycji. Muszę jednak przyznać, że uczucie, które towarzyszy mi po treningu jest warte tego trudu. W końcu to kolejny dzień za mną, kolejny krok, kolejna wykorzystana szansa. 

Piątek (Moc i Wytrzymałość Kardio)
Od czwartku zabieranie się za treningi szło mi coraz ciężej, ponieważ z każdym kolejnym treningiem wzrastał poziom trudności (ćwiczenia wykonywałam z treningu na trening dokładniej, więc użycie mięśni było coraz większe).

Sobota (Czyste Kardio + Kardio ABS)
Dzisiaj trening trwał godzinę (przeważnie wynosi ok. 40 minut). Bałam się go niewyobrażalnie, ale dałam radę i nawet zostało mi trochę energii.

Niedziela (Odpoczynek)
Dwa tygodnie za mną! Jestem z siebie dumna.  

Zakwasy towarzyszyły mi od wtorku do niedzieli, a na pierwszych treningach non stop krzyczałam. Nie wiem jak określić te krzyki. Coś pomiędzy przeklinaniem siebie, że pozwoliłam sobie tak się zapuścić wydolnościowo, chęcią ulżenia sobie w tym niewyobrażalnym wysiłku, a zwykłą rozpaczą, że nie jestem w stanie dorównać szybkością i siłą ekipy Shauna T. Na szczęście ten wysiłek się opłacił, ponieważ już na początku drugiego tygodnia widziałam pewne zmniejszenie poziomu tkanki tłuszczowej. Moje nogi szczuplały (i szczupleją nadal) w oczach. Myśl o tym, że nie przerywając cyklu treningowego uniknę problemów z oddychaniem, które miałam na pierwszym treningu, skutecznie zachęcała mnie do ruchu. Nie jestem nawet w stanie zliczyć ile razy ostatkiem sił podnosiłam się chwytając się biurka. 

Zdarzało się, że po ćwiczeniach nie miałam siły się schylić, żeby rozwiązać buty, albo że chciałam udawać, że nie ćwiczyłam, żeby szybko wyrzucić z pamięci wspomnienie tych katuszy. Co ciekawe oprócz tego, że powoli zaczyna mnie ogarniać po intensywnym treningu uczucie błogości (chyba tylko ten kto tego doświadczył będzie wiedział co mam na myśli), zmniejszenia poziomu tkanki tłuszczowej i ogólnego zadowolenia, że nie opuściłam żadnego treningu, nie zauważyłam innych zmian. Pewnie wynika to z tego, że miesiąc przerwy od ćwiczeń, który miałam przed przystąpieniem do Insanity, wpłynął głównie na zmniejszenie wydolności, a w zdecydowanie mniejszym stopniu na spadek siły mięśni. 

Za dwa tygodnie kolejne sprawozdanie z Insanity. Będą zdjęcia! A jeśli przetrwam i uda mi się nie ominąć żadnego treningu, podzielę się z Wami moim nietypowym postanowieniem. 


PORÓWNANIE WYNIKÓW FIT TESTU

Na początek może krótki opis Fit Testu. Jest to trwający 25 minut trening, który ma sprawdzić ogólny poziom sprawności fizycznej. Składa się on z ośmiu ćwiczeń. Czas trwania każdego z nich wynosi jedną minutę. Między każdym ćwiczeniem jest minimum minuta przerwy. 

Poniżej prezentuję Wam porównanie wyników sprzed dwóch tygodni (17 listopada) z wynikami, które uzyskałam dzisiaj (1 grudnia). Poniżej przy pozycjach 1-8 znajduje się ilość powtórzeń, które udało mi się wykonać. 


FT I            FT II       POSTĘP W %

1. 94          1. 120    +  27 %
2. 28          2. 46      +  64 %
3. 60          3. 90      +  50 %
4. 20          4. 31      +  55 %
5. 6,5         5. 8        +  23 %
6. 11          6. 13      +  18 %
7. 7,5         7. 20      +  67 %
8. 28          8. 42      +  50 %


Przyznam, że nie spodziewałam się aż tak dużej poprawy. Byłam w szoku kiedy dostrzegłam wielkość różnic. Ale macie za to dowód, że nie obijałam się przez ostatnie dwa tygodnie. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się wytrwać do końca w moim postanowieniu i pamiętajcie, że w każdej chwili możecie do mnie dołączyć. Shaun T z pewnością na Was czeka!

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarzy